Gdyby bitcoin był państwem, to konsumowałby rocznie tyle energii, co Chorwacja, Korea Północna, Tunezja czy Liban – 16 TWh (terawatogodzin). Dla porównania – w Polsce w 2016 roku zużyliśmy 164,6 TWh energii elektrycznej.

Konsumpcja energii bitcoina rośnie bardzo szybko – w lipcu było to jeszcze ok. 14,5 TWh, w sierpniu już ponad 16 TWh. Co to oznacza w praktyce?

  • Jedna transakcja na bitcoinie pochłania 185 KWh – kilowatogodzin;
  • 185 KWh wystarczyłoby do zasilenia 6,5 gospodarstw domowych w USA przez jeden dzień;
  • Cały rynek bitcoina mógłby zasilić 1 mln 483 tysiące domów;
  • bitcoin odpowiada za 0,08 proc. globalnej konsumpcji energii elektrycznej.

Jak wyjaśniają autorzy raportu z Digiconomist, w dużej mierze za „energożerność”bitcoina odpowiada kopanie kryptowaluty, do którego używa się komputerów – a w zasadzie maszyn – o ogromnej mocy obliczeniowej:

Jako że kopanie (bitcoina) może przynieść solidne przychody, ludzie są bardzo chętni do uruchamiania energożernych maszyn, by zdobyć go chociaż kawałek. Przez lata wywołało to wzrost konsumpcji energii elektrycznej przez bitcoina, wraz z osiąganiem przez niego nowych rekordów cenowych.

I faktycznie – według twórców raportu (Digiconomist) roczne przychody (łączne) z kopania bitcoina to 3,2 miliarda dolarów, a globalne szacowane koszty tego procesu to… 800 mln dolarów.

Warto jednak pamiętać, że są to dane szacunkowe, gdyż – jak podkreśla Digiconomist – trudno jest ocenić, ile maszyn faktycznie podłączonych jest do bitcoinego blockchaina.

 

źródło: http://businessinsider.com.pl

Dodaj komentarz